












|
Zdarzenia:
Poznań, dworzec PKS, toaleta
Basia wchodzi:
- Dzień dobry, ile kosztuje?
- 2 zł.
- Proszę bardzo – Basia wręcza dwuzłotówkę.
Pani odpowiada:
- Dziękuję.
Basia wychodzi. Pani krzyczy:
- Proszę zapłacić!
- Przecież już zapłaciłam.
- Nieprawda, proszę zapłacić!
- Nie zapłacę – odpowiada Basia i wyjmuje telefon.
- Gdzie pani dzwoni?
- Na policję.
- No to niech już pani idzie – ze smutkiem odpowiada babcia klozetowa.
...a trzeba było poprosić o fakturę...
Strzelno, Wzgórze św. Wojciecha
Zaraz po przyjeździe, jako że było jeszcze trochę fajnego światła, pobiegliśmy na wzgórze pod kościoły zrobić trochę zdjęć. Budowle w zachodzącym świetle prezentowały się wspaniale.
W pewnym momencie podchodzi do nas miły pan:
- O, turyści, fajnie, dzień dobry. Ale jeśli chcecie zobaczyć coś naprawdę ciekawego to trzeba iść do rynku. Tam jest kamienica z czerwonej cegły, a na niej rzeźba rozbójnika. On tu kiedyś rządził całym terenem.
No cóż, że kościoły to tylko kościoły, że romańskie, że kolumny, portale, tympanony… jednak co rozbójnik to rozbójnik.
Strzelno, "RETRO" Pokoje Gościnne
- Dzień dobry, mieliśmy rezerwację u Państwa na jedną noc w dwuosobowym pokoju.
Pani prosi o nazwisko, mówi, że sprawdzi i wychodzi. Po chwili wraca i prowadzi nas z baru do niewielkiego korytarza, w którym mieści się recepcja.
- Ale ja nie mam państwa zanotowanych, chyba pomyliliście hotele.
- A jest ich tu więcej – pyta Basia.
- Całe mnóstwo, a może nie do tego Strzelna przyjechaliście, wielu ludziom to się zdarza…
- Zapewniłem panią, że do tego Strzelna, wyjmuję notatnik i pokazuję pod jaki numer dzwoniłem.
- To chyba numer praktykantki, ona nie zawsze wszystko notuje.
Basia zaczyna się niecierpliwić i widzę ten niebezpieczny błysk w oku…
- Ale pokój jest?!
- Tak!
No i całe szczęście, bo gdzie byśmy spali… (wieczór i bez auta).
Gdzieś pod Polanowicami
Idziemy sobie powoli drogą polną, która jest wysadzana po obu stronach sporymi drzewami i krzaczorami. Tu i ówdzie leżą suche konary. Ani chybi takie miejsca nazywają w książkach zadrzewieniem śródpolnym.
Pogoda piękna, cisza, spokój, nigdzie żywego ducha. Aż tu nagle, znikąd, za moimi plecami pojawił się rowerzysta. Rower nieco rozklekotany, ale niespecjalne; ubranie to stary, wymięty i poplamiony garnitur z wyrwanym rękawem przy marynarce. Wyprzedził nas i po około trzydziestu metrach zatrzymał się w pobliżu jakichś suchych, sporych gałęzi, leżących na skraju drogi. Upuścił rower, podszedł do rowu i wydobył z niego wielką siekierę. Ciarki przeszły nam po plecach, duży mężczyzna z siekierą naprzeciw nas. Wypakowane plecaki trochę ciążyły, jak tu uciekać? Postanowiłem, że będę walczył statywem fotograficznym…
Ale nic się nie stało. W mądrych książkach piszą iż jedną z funkcji, jakie pełnią zadrzewienia śródpolne, jest pozyskiwanie drewna przez miejscową ludność.
Mężczyzna poszedł spokojnie rąbać gałęzie, a my równie spokojnie poszliśmy do Polanowic.
Kruszwica, Hotel Sportowy Gopło
Po przybyciu do hotelu i załatwieniu formalności zapytaliśmy miłą panią w recepcji o restaurację i obiad.
- Tak, oczywiście na pierwszym piętrze.
Rozpakowaliśmy plecaki i poszliśmy coś zjeść. Na sali restauracyjnej nie było żywego ducha poza czterema mężczyznami grającymi w karty. Chwilę posiedzieliśmy przy stoliku, za którym w gablocie piętrzyła się sterta pucharów z różnych imprez sportowych. Trochę się już niecierpliwiłem, więc wstałem i podszedłem do baru. Na ścianie pięknie prezentowały się rozmaite trunki a pod nimi było małe okienko, przez które dochodziły przytłumione rozmowy z kuchni. Barmana, kelnera ani śladu, karty dań też. Zrobiłem dwa kroki w lewo i prawo. Nagle pojawił się On.
- Czym mogę służyć? – zapytał.
- Chcielibyśmy cos zjeść…
- To znaczy jakiś obiadek?
- Może być obiadek – odpowiedziałem.
Młody człowiek szybkim krokiem pomknął na zaplecze. Chwilę Go nie było, a ja przez okienko pod trunkami próbowałem usłyszeć o czym tam rozmawiają. Słowa były jednak niezrozumiałe. Kiedy wrócił, twarz miał rozpromienioną.
- Panie mówią, że może być karkóweczka – stwierdził zadowolony.
Czekam na dalsze propozycje, ale zapadła cisza. On patrzy na mnie, ja na Niego. Wreszcie się odzywa:
- Taki obiadek, karkóweczka, ziemniaczki, sosik i suróweczki.
Po chwili zrozumiałem, że danie jest tylko jedno. Ale i tak się ucieszyłem, bo do miasta daleko, a na obiad typu grzana kiełbasa na turystycznym palniku spod muszli klozetowej w hotelowym pokoju nie miałem ochoty. Taki obiad był wczoraj. Zamówiłem jeszcze piwo Żywiec. Nie zdążyliśmy jeszcze wypić po szklaneczce, kiedy przed nami, na stole zaparował solidnych rozmiarów "obiadek". Kiedy wbiłem widelec w mięso, młody, miły pan stanął znowu przy naszym stoliku, tym razem z kostkami sernika na talerzykach.
- Prezent od firmy – powiedział z uśmiechem i odszedł.
"Obiadek" i "deserek" smakowały wybornie, a piwo jak piwo, w końcu jest z wielkiej fabryki i zawsze smakuje jakoś mizernie.
Kubuś
Warto zobaczyć:
Strzelno – miasto leżące na Pojezierzu Gnieźnieńskim (usytuowane na pograniczu Wielkopolski i Kujaw). Historycznie miejscowość znana od połowy XI wieku, wcześniej był to prawdopodobnie ośrodek kultu pogańskiego. Od XII do XVIII wieku osada była własnością zakonu Norbertanek. Prawa miejskie ma od 1356 roku. Najcenniejsze zabytki to dwa kościoły romańskie na Wzgórzu św. Wojciecha: św. Prokopa (rotunda z kwadratowym prezbiterium) i św. Trójcy (trójnawowa bazylika z granitowych ciosów, w której nawę główną od bocznych oddzielają cztery słynne kolumny z końca XII w.) – zbudowane na przełomie XII i XIII wieku razem z klasztorem dla Norbertanek, obok dawny dwór prepozytów (XIII w.) – obecnie plebania; w centrum miasta zachowany stary układ urbanistyczny. Atrakcją jest tez rzeźba rozbójnika Dąbka (grasował na Kujawach w początkach XIX w.), zdobiąca fasadę domu przy Rynku 16.
Polanowice – wieś w gminie Kruszwica, leży na zachód od szosy Kruszwica – Konin. Jest tam późnoklasycystyczny, trójnawowy kościół św. Marka z I poł. XIX w. oraz zaniedbany park z XIX wieku, w którym stoi neobarokowy pałac z oficyną. W folwarku obok, okazały spichrz z 1928 roku.
Kruszwica – miasto na Kujawach, przy szosie prowadzącej z Inowrocławia do Radziejowa. Dotyka pn. krańca jeziora Gopło. Początki, to gród na Ostrowie Rzępowskim (teraz półwysep), założony ok.500 roku p.n.e.. W czasach rzymskich leżał na trasie szlaku bursztynowego. Legendarna stolica plemiennego państwa Goplan, które prawdopodobnie w IX wieku włączono do państwa gnieźnieńskiego. W X wieku była znaczącym ośrodkiem handlu i rzemiosła. Do połowy XIII wieku gród był siedzibą książąt kujawskich. Za panowania Kazimierza Wielkiego zbudowano w Kruszwicy zamek i w 1422 roku otrzymała prawa miejskie. Najazd szwedzki zrujnował miasto, które zaczęło rozwijać się dopiero w XIX wieku. Najważniejszy zabytek miasta to romańska, trójnawowa kolegiata św. Piotra i Pawła zbudowana z ciosanych kamieni granitu i piaskowca. Z zewnątrz trzy romańskie portale z kolumienkami a w środku między innymi romańska chrzcielnica z XII w. Przy plebanii rosną pomnikowe lipy. Nad miastem góruje Mysia Wieża i fragmenty murów – pozostałość po zamku. Z wieży widać całe jezioro Gopło i miasto. Atrakcją jest też możliwość rejsu po jeziorze statkiem spacerowym, którego przystań znajduje się u stóp wieży.
Basia
Foto: Basia i Kubuś |












|